a właściwie... o mnie
Nigdy nie planowałam zakładać swojej marki.
Przez kilka lat pracowałam jako projektantka konstrukcji budowlanych. Liczyły się liczby, normy i odpowiedzialność. Potem na pierwszym miejscu pojawiła się rodzina,
a zawodowe życie na jakiś czas zeszło na dalszy plan.
Kiedy urodziły się moje dzieci, większość dni wyglądała pewnie podobnie jak u wielu mam - dużo obowiązków, mało czasu dla siebie i ciągłe myślenie o tym, co jeszcze trzeba zrobić.
Wtedy dostałam pięknie pachnący prezent. Przez długi czas nawet go nie użyłam. Po prostu nie było na to czasu. Stał obok. Za każdym razem, gdy mijałam go w domu, czułam jego zapach. I zauważyłam coś zaskakującego… Mimo całego zabiegania, potrafił sprawić, że myśli stawały się bardziej poukładane. Potrafił poprawić mi humor. Był małą rzeczą, która każdego dnia robiła różnicę.
Wtedy pomyślałam, że chciałabym tworzyć właśnie takie małe rzeczy. Takie, które po prostu poprawiają dzień. Nieważne, czy to chwila w natłoku obowiązków, rodzinne spotkanie, spokojny wieczór czy zwykły poranek. Czasem naprawdę niewiele potrzeba.
Zaczęłam próbować.
I okazało się, że sprawia mi to ogromną przyjemność.
Nie dlatego, że było to jakieś wielkie odkrycie.
Lubię tworzyć.
Lubię dobierać kolory.
Zapachy.
Formy.
Dopracowywać detale.
Lubię patrzeć, jak z kilku prostych składników powstaje coś, co za chwilę trafi w czyjeś ręce i wywoła uśmiech.
To były wieczory, kiedy dziewczynki już spały, a ja zamiast oglądać serial, siedziałam przy stole. Robiłam kolejne testy, sprawdzałam składniki, czytałam normy i uczyłam się wszystkiego od podstaw.
Chyba zostało mi to z pracy projektantki - lubię wiedzieć, dlaczego coś działa, z czego jest zrobione i czy mogę być tego naprawdę pewna. Dlatego zanim jakikolwiek produkt trafi do sprzedaży, najpierw sama chcę mieć do niego zaufanie.
Pojawiały się nowe pomysły. Kolejne produkty. Coraz więcej notatek. Coraz więcej prób. I coraz więcej radości z tworzenia.
Zaczęłam rozdawać swoje produkty rodzinie i znajomym.
Do dziś pamiętam wiadomości:
"Serio zrobiłaś to sama?"
"Pachnie obłędnie."
"Masz jeszcze?"
Właśnie wtedy pierwszy raz pomyślałam, że może warto zrobić z tego coś większego.
Tak powstała Pachnidelnia.
Nie z biznesplanu.
Nie z marzenia o własnej firmie.
Z potrzeby tworzenia.
I z przekonania, że małe rzeczy naprawdę potrafią poprawić dzień.
Dlaczego Pachnidelnia?
Wierzę, że nie trzeba wiele, żeby zwykły dzień był trochę lepszy.
Ulubiony zapach.
Drobny prezent.
Piękny przedmiot.
Coś, co wywołuje uśmiech.
To właśnie takie drobiazgi najbardziej lubię.
Dzisiaj Pachnidelnia to mała pracownia i miejsce, w którym wciąż tworzę dokładnie tak, jak na początku - spokojnie i z dbałością o każdy szczegół.
Nie wierzę, że przedmioty zmieniają życie.
Ale wierzę, że potrafią wywołać uśmiech. Przypomnieć o chwili dla siebie. Sprawić, że dom pięknie pachnie, a zwykły poranek nabiera odrobiny wyjątkowości.
I właśnie takie małe rzeczy chcę dla Was tworzyć.
Właśnie po to powstała Pachnidelnia.
Rozgość się.
Asia